| | | |
Gdy tylko odnajdę siebie.
| | | | |
|
| | | |
2009-07-01 22:55
Na sesję poszłam wściekła i prawie rzygająca na myśl o jego zachowaniu tydzień temu - DZISIAJ SKOńCZYMY SESJĘ O 10 MIN. BO UMÓWIŁEM SIĘ JUŻ Z INNYM PACJENTEM. Zaczęłam o jakiś bzdetach na temat mojego egocentryzmu a on mistrzowsko zorientował się,że jestem wściekła zadając pytania na które wolałabym nigdy nie odpowiadac. W końcu gdy opowiedziałam o problemach z grobem mojej teściowej i że oferowałam jej pomoc w napisaniu pisma to zapytał dlaczego chcę pochowac jego, sesję i czy wiem, że moje gadanie na temat niby mojego egocentryzmu to w rzeczywistości gadanie o mojej niechęci do życia. A on sam był zmęczony i dlatego skrócił sesję o 10 min. i nigdy nie przyszło mu do głowy traktowanie mnie jak sama to określiłam "do zatykania dziur". Najtrudniej było gdy mnie zapytał "To jak długo chcesz żeby sesja trwała?" Trudno było odpowiedziec 1.30 min. Najchętniej bym się zaperzyła jak mała dziewczynka i nie odpowiedziała nic przenosząc na niego trud rozładowania napięcia, a przy okazji wykorzystując jeszcze jedną okazję do ukarania go. Na moje pytanie jak długo w końcu trwa sesja przyznał sam,ze 1.30 min. "D. dlaczego poprostu nie powiedziałeś, że jesteś zmęczony i chcesz skrócic czas?" Wszystko mi spokojnie wytłumaczył, nie kryjąc znużenia.
Napisz komentarz
Nie ma jeszcze komentarzy do tej notki. Dopisz się jako pierwszy.
| | | | |
|